a) gustuję w prostym punku
b) jest to wyśmienity album
c) wybieram oba warianty.
Poza tym, The Clash uważam za definicję punk rocka - jest tu melodia, rytm, odrobina rock'n'rolla, ale też pewnego rodzaju surowość, prostota, wstrzemięźliwość w kwestii brzmienia. Strummer potęguje to piorunujące wrażenie niezwykle dosadną, prostolinijną warstwą liryczną, a jego wyjątkowa charyzma to tylko kolejny smaczek składający się na wielkość tego wydawnictwa. Ukazanie się tego albumu uważam za moment przełomowy w historii muzyki rozrywkowej, a samą płytę za kamień milowy, wyznacznik nowej epoki, nagranie definiujące. Kim są kurwa Sex Pistols? Zdaję sobie sprawę, że moja wypowiedź może rozśmieszyć (albo przynajmniej zdziwić) fanatyków kultowego London Calling lub pozostałych tworów grupy (które również uwielbiam, każdą z nich), z każdą płytą oddalającej się w stronę coraz to bardziej finezyjnych nurtów muzycznych. Zdania nie zmienię, bo... odsyłam do podpunktów a), b) i c).
Wkrótce oddam się dłuższym formom ekspresji.
Czarek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz